CYTATY
MIECZ PRZEZNACZENIA
Ilość stron: 344
Znalezione w: biblioteka szkolna
Data przeczytania: 2012-11-20
Wróci wiosna, deszcz spłynie na drogi
Ciepłem słońca serca się ogrzeją
Tak musi być, bo ciągle tli się w nas ten ogień,
Wieczny ogień, który jest nadzieją
- Był sobie pewnego razu... kot - zaczął. - Taki zwykły, pręgowaty myszołowca. I pewnego razu ten kot poszedł sobie, sam jeden, na daleką wyprawę do strasznego, ciemnego lasu. Szedł... Szedł... Szedł...
- Nie myśl sobie - mruknęła Ciri, przytulając się do niego - że zasnę, zanim on dojdzie.
- Cicho, smarkulo. Tak... Szedł, szedł, aż napotkał lisa. Rudego lisa. Popatrzył lis na kota. Ktoś ty, pyta. Jestem kot, odpowie na to kot. Ha, powiada lis, a nie boisz się, kocie, łazić sam po lesie? A jak będzie król jechał na łowy, to co? Z psami, z osacznikami, na koniach? Powiadam ci, kocie, mówi lis, łowy to straszna bieda dla takich, jak ty i ja. Ty masz futro, ja mam futro, łowcy nigdy nie darują takim jak my, bo łowcy mają narzeczone i kochanki, a tym łapy marzną i szyje, to i robią z nas kołnierze i mufki dla tych dziwek do noszenia. I dodał lis: Ja, kocie, umiem ich przechytrzyć, mam na tych myśliwych tysiąc dwieście osiemdziesiąt sześć sposobów, taki jestem przebiegły. A ty, kocie, ile masz sposobów na łowców? A kot na to: Ja, lisie, nie mam żadnych sposobów. Ja umiem tylko jedno - hyc na drzewo. To powinno wystarczyć, prawda? Lis w śmiech. Ech, mówi, ależ z ciebie głupek. Zadzieraj twój pręgowaty ogon i zmykaj stąd, zginiesz tu, jeśli cię łowcy osaczą. I nagle, ni z tego ni z owego, jak nie zagrają rogi! I wyskoczyli z krzaków myśliwi, zobaczyli kota i lisa, i na nich! I na nich, wrzeszcząc, dalejże, obedrzeć ich ze skóry! Na mufki ich, na mufki! I poszczuli psami lisa i kota. A kot hyc na drzewo, po kociemu. Na sam czubek. A psy lisa cap! Zanim rudzielec zdążył użyć któregokolwiek ze swych chytrych sposobów, już był z niego kołnierz. A kot z czubka drzewa namiauczał i naparskał na myśliwych, a oni nic mu nie mogli zrobić, bo drzewo było wysokie jak cholera. Postali na dole, poklęli, na czym świat stoi, ale musieli odejść z niczym. A wówczas kot zlazł z drzewa i spokojnie wrócił do domu. Trza było, kruszynko, przed yghernem na drzewo, jak ów dumny kocur. Nie dumać, jeno aby wraz na drzewo. Ot, cała mądrość. Przeżyć. Nie dać się.
Dobra bajka ma morał, a zła nie ma morału.
Wybacz mi. Są dary, których nie wolno przyjmować, a nie we mnie niczego, czym mogłabym ci się odwdzięczyć. I to jest prawda, Val. Prawda jest okruchem lodu.
A są rzeczy... których nie sposób zdobyć nawet magią. I są dary, których nie wolnoi przyjąć, jeśli nie jest się w stanie odwzajemnić ich... czymś równie cennym. W przeciwnym razie taki dar przecieknie przez palce, stopi się niby okruch lodu, zaciśnięty w dłoni. Zostanie tylko żal, poczucie strarty i krzywdy...
Władza nad materią, którą posiadam jest darem. Darem odwzajemnionym. Zapłaciłam zań... Wszystkim co posiadam. Nie zostało nic.
Jak słusznie zauważyłaś to nie baśń, to życie. Parszywe i złe. A ztem do cholery i zarazy, przeżyjmy je w miarę przyzwoicie i dobrze. Ograniczmy ilość czynionych innym krzywd do niezbędnego minimum.
- Nie wierzysz w przeznaczenie?
- Nie wiem czy wierzę w cokolwiek. A co do przeznaczenia... Obawiam się, że ono nie wystarcza. Trzeba czegoś więcej.
Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym z nich jesteś ty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz